Wyrzyska Kolejka Powiatowa w Białośliwiu to jedno z tych miejsc, gdzie czas naprawdę zwalnia, a dźwięk stukotu kół o szyny potrafi przenieść w epokę, kiedy podróżowanie koleją było przygodą samą w sobie. Stacja wąskotorowa, rozłożona na kilku poziomach niczym małe przemysłowe miasteczko, robi wrażenie już przy pierwszym wejściu na teren – wszędzie tory, rozjazdy, przejścia, stare budynki techniczne i zapach smaru, który miesza się z aromatem lasu i pól. To przestrzeń, w której łatwo poczuć się bohaterem starego albumu ze zdjęciami: parowozy, wagoniki, mostki i nasypy tworzą scenografię, jakiej nie oferuje żadna współczesna atrakcja rozrywkowa. Najbardziej urzeka jednak to, że kolejka żyje – są realne kursy, są wolontariusze w roboczych ubraniach, jest prawdziwa praca przy utrzymaniu torów i taboru. To nie martwy skansen, ale funkcjonujący kawałek dawnego systemu Bydgosko‑Wyrzyskich Kolei Dojazdowych, który dziś pełni rolę niezwykłej atrakcji turystycznej Krajny i okolic Piły.
Położenie i pierwsze wrażenia
Stacja Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej leży na skraju Białośliwia, w miejscu, gdzie zabudowa wsi zaczyna ustępować przestrzeni torów, nasypów i zielonych pagórków. Dojazd z Piły nie zajmuje długo, ale wrażenie po przyjeździe jest takie, jakby znalazło się zupełnie poza współczesnym światem – brak tu wielkich parkingów, galerii handlowych i neonów, za to dominuje widok niskich zabudowań kolejowych i kłębiącej się między nimi sieci torów. Pierwszy krok na teren stacji odsłania jej wielopoziomowy charakter: gdzieś wyżej widać wagonownię, niżej lokomotywownię, a jeszcze niżej miejsce przeładunku, które kiedyś umożliwiało spotkanie wagonów normalno‑ i wąskotorowych. Gdy trafi się na dzień kursowania kolejki, całości dopełnia widok stojącego przy peronie składu – wąskie wagony, często w lekko wypłowiałych barwach, od razu budzą skojarzenia z dawnymi fotografiami. Wrażenie jest takie, jakby wjechało się do małego, niezależnego świata, w którym główną rolę grają tory o rozstawie 600 mm i ludzie, którzy zdecydowali się ocalić je od zapomnienia.
Informacje praktyczne dla odwiedzających
Główna stacja Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej znajduje się w Białośliwiu, mniej więcej w połowie drogi między Piłą a Wyrzyskiem; dojechać można samochodem drogą krajową w kierunku Bydgoszczy, a w pobliżu stacji znajdują się miejsca do parkowania oraz przystanek autobusowy. W sezonie letnim, zazwyczaj od późnej wiosny do wczesnej jesieni, kolejka kursuje w niedziele i wybrane dni, oferując kilka par pociągów dziennie na trasie Białośliwie – Kocik Młyn – Pobórka, czasem z możliwością wydłużenia przejazdu. Dokładne godziny odjazdów zmieniają się w zależności od sezonu, ale zwykle pociągi ruszają po południu w kilku stałych godzinach, co pozwala zaplanować spokojny dojazd z Piły lub innych miejscowości regionu. Bilety kupuje się na miejscu, w kasie lub bezpośrednio u obsługi pociągu, a ceny pozostają na poziomie atrakcyjnym także dla rodzin – funkcjonują zniżki, a najmłodsze dzieci często podróżują bezpłatnie lub za symboliczną opłatą. Warto przed przyjazdem sprawdzić aktualne informacje na oficjalnych profilach kolejki i stronach powiatu, bo pojawiają się tam zapowiedzi imprez specjalnych, dodatkowych kursów oraz zlotów miłośników kolei wąskotorowych.
Historia Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej
Początki pod koniec XIX wieku
Historia Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy lokalni właściciele ziemscy z okolic Białośliwia i Wyrzyska postanowili zainwestować w nowoczesny jak na tamte czasy środek transportu. Inspiracją była kolej wąskotorowa o rozstawie szyn 600 mm, podpatrzona na Światowej Wystawie Techniki w Paryżu – rozwiązanie tańsze i szybsze w budowie niż linie normalnotorowe, a przy tym idealne do obsługi terenów rolniczych i zakładów przemysłowych. Pierwsze odcinki linii powstawały z myślą o transporcie buraków do cukrowni w Nakle i Nieżychowie, drewna z okolicznych lasów oraz płodów rolnych z majątków ziemskich rozsianych po całym powiecie wyrzyskim. Kluczową datą w dziejach kolejki był 5 lutego 1895 roku, kiedy oficjalnie uruchomiono przewozy towarowe na trasie rozpoczynającej się właśnie w Białośliwiu. Z biegiem lat sieć rozrosła się do systemu znanego jako Bydgosko‑Wyrzyskie Koleje Dojazdowe, łączącego dziesiątki niewielkich miejscowości i pełniącego rolę kręgosłupa komunikacyjnego tego fragmentu Pomorza i Wielkopolski.
Okres świetności i codzienności kolejki
Największy rozkwit Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej przypadł na pierwszą połowę XX wieku, kiedy po wąskich torach jeździły zarówno pociągi towarowe, jak i osobowe, a roczne liczby przewiezionych pasażerów i ton ładunków robiły wrażenie nawet w skali całej sieci kolei dojazdowych. Dla mieszkańców okolicznych wsi kolejka była absolutnie codziennym elementem życia – dzieci jeździły nią do szkół, dorośli do pracy, a w dni targowe w wagonach robiło się gwarno od rozmów, koszy i wiązek towarów. W krajobrazie terenów między Białośliwiem, Łobżenicą, Nieżychowem i Nakłem kolejne przystanki i małe dworce wąskotorowe stanowiły naturalne punkty orientacyjne. Pociągi, często łączące funkcję osobową i towarową, zatrzymywały się w miejscach, które dziś trudno sobie wyobrazić jako stacje – na skraju lasu, przy skupisku kilku gospodarstw, w pobliżu młyna czy tartaku. Ten świat powolnych, ale niezmiennie pewnych kursów sprawiał, że wąski tor stał się niemal równoważny drogom bitej nawierzchni, a pamięć o tamtym rytmie podróżowania do dziś powraca przy oglądaniu archiwalnych zdjęć czy starych rozkładów jazdy.
Upadek, zapomnienie i ratunek dzięki pasjonatom
Po II wojnie światowej kolejka przeszła pod polską administrację i jeszcze przez kilka dekad pełniła ważną funkcję transportową, ale zmiany w gospodarce, rozwój transportu samochodowego i stopniowe ograniczanie nierentownych linii zaczęły działać na jej niekorzyść. Lata 60. i 70. przyniosły powolny spadek znaczenia kolejki – niektóre odcinki zamykano, tabory starzały się, a inwestycje w infrastrukturę stawały się coraz rzadsze. W końcu na początku lat 90. przewozy zostały całkowicie wstrzymane i wydawało się, że wąski tor w Białośliwiu nie doczeka lepszych czasów. Stacja, choć wciąż imponująca swoim rozplanowaniem, zaczęła porastać trawą, a tory zarastały chwastami i krzakami. Przełom przyszedł dzięki grupie miłośników kolei, którzy w 2000 roku powołali Towarzystwo Wyrzyska Kolejka Powiatowa. To oni zaczęli ratować to, co zostało: porządkować teren, remontować tabor, odnawiać tory i walczyć o to, by kolejka znów mogła jeździć, choćby już tylko w roli atrakcji turystycznej, a nie codziennego środka transportu.
Wpis do rejestru zabytków i współczesne znaczenie
Kluczowym momentem w historii współczesnej kolejki było wpisanie zaplecza stacji w Białośliwiu do rejestru zabytków, co formalnie potwierdziło wyjątkową wartość tego miejsca. Ochroną objęto nie tylko fragment torów, ale cały kompleks stacyjny: lokomotywownię, wagonownię, warsztaty, budynki administracyjne i przeładunkowe, a także charakterystyczny układ torów na kilku poziomach. Dzięki temu działania renowacyjne zyskały solidne oparcie – pojawiły się możliwości pozyskania środków zewnętrznych, a status zabytku podniósł zainteresowanie kolejką wśród turystów, mediów i lokalnych władz. Dziś kolejka jest własnością powiatu pilskiego, a za jej bieżące funkcjonowanie odpowiada nadal Towarzystwo, które łączy pasjonatów z różnych części kraju. Dzięki ich pracy stacja w Białośliwiu z zapomnianego fragmentu kolejowej historii przeobraziła się w jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w regionie, szczególnie dla osób zainteresowanych techniką, historią transportu i nietypowymi atrakcjami.
Stacja w Białośliwiu – unikalne założenie
Stacja na trzech poziomach
Największym zaskoczeniem przy pierwszym kontakcie ze stacją w Białośliwiu jest jej wielopoziomowy układ, który od razu odróżnia to miejsce od typowych, „płaskich” kolejek wąskotorowych. Tutaj tory i budynki rozmieszczone są na trzech głównych poziomach: na jednym znajduje się lokomotywownia i część torów szlakowych, na wyższym wagonownia z zapleczem warsztatowym, a na niższym obszar przeładunkowy, gdzie kiedyś spotykały się wagony normalnotorowe i wąskotorowe. Spacer między tymi poziomami przypomina wycieczkę po trójwymiarowej makiecie – raz idzie się wzdłuż nasypu, z którego widać stację niczym z lotu ptaka, innym razem schodzi się w dół, gdzie rozciąga się gąszcz rozjazdów i torów. Ten układ wynika z ukształtowania terenu i dawnych potrzeb technologicznych, ale dziś dla turysty jest przede wszystkim niezwykłą przestrzenią do odkrywania. Z każdego poziomu widać stację inaczej, a fotografując, można bawić się perspektywą, zestawiając ze sobą pociągi, budynki i otaczającą zieleń.
Lokomotywownia, warsztaty i zabudowania techniczne
Serce stacji bije w okolicach lokomotywowni – to tam stoją lokomotywy, tam czuć najintensywniejszy zapach smaru i oleju, tam też widać efekty pracy wolontariuszy, którzy krok po kroku przywracają do życia kolejne egzemplarze taboru. Wnętrza hal mają w sobie coś z dobrze znanego z filmów klimatu dawnych parowozowni: masywne drzwi, okna z drobnymi szprosami, zmatowiałe światło wpadające przez brudne szyby i narzędzia odkładane na drewniane stoły. Po sąsiedzku znajdują się warsztaty i stolarnię, gdzie powstają lub naprawiane są elementy wagonów – ławki, poręcze, okładziny. Stare szafy, półki z częściami i tablice z oznaczeniami technicznymi tworzą scenerię, w której łatwo zapomnieć o tym, że na zewnątrz trwa XXI wiek. Z kolei w rejonie przeładunkowym widać, jak skomplikowaną operacją musiało być kiedyś przerzucanie ładunków z jednego rozstawu torów na drugi. Współczesny turysta widzi tu przede wszystkim „klimat”, ale pod tą warstwą kryje się bardzo konkretna historia codziennej, ciężkiej pracy kolejarzy.
Peryferyjne tory, rozjazdy i „fotogeniczne zakamarki”
Poza główną częścią stacji w Białośliwiu warto poświęcić czas na boczne, pozornie mniej ważne tory i zakamarki, które dla wielu osób okazują się najciekawszym fragmentem wizyty. Bocznice, ślepe zakończenia torów porośnięte trawą i dzikimi kwiatami, stare rozjazdy z ręcznymi nastawnicami – wszystko to tworzy niezwykle fotogeniczną przestrzeń. Tu i ówdzie stoją wagoniki pamiętające dawne czasy, czasem lekko przerdzewiałe, ale wciąż trzymające formę, jakby czekały na kolejny kurs. Wzdłuż części torów ciągną się nasypy, z których roztacza się widok na całą stację oraz na okoliczne pola i zabudowania wsi. Szczególnie mocno zapadają w pamięć chwile, gdy tuż przed odjazdem pociągu obsługa przechodzi wzdłuż składu, zamyka drzwi, sprawdza hamulce i daje sygnał do odjazdu – wtedy cała ta, na co dzień nieco uśpiona sceneria nagle ożywa. To właśnie w tych momentach najlepiej widać, że stacja nie jest „zastygłym” zabytkiem, ale miejscem, gdzie kolej wąskotorowa nadal funkcjonuje jako prawdziwy środek transportu, choć w turystycznej odsłonie.
Trasa przejazdu i wrażenia z podróży
Odcinek Białośliwie – Kocik Młyn – Pobórka
Współczesna trasa Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej, którą można przejechać w sezonie, wiedzie z Białośliwia do Kocika Młyna i Pobórki, na dystansie kilku kilometrów, ale w praktyce ta podróż daje o wiele więcej wrażeń niż niejeden wielogodzinny przejazd normalnotorowym pociągiem. Po wyjeździe ze stacji skład powoli opuszcza okolice zabudowań i zagłębia się w krajobraz pól, łąk oraz niewielkich wzniesień. Tory wiją się łagodnie między pagórkami, co chwilę zmieniając perspektywę – raz widać przed sobą długi, prosty odcinek z malejącą w oddali linią horyzontu, innym razem zakręt zasłania trasę, budząc ciekawość, co będzie dalej. Prędkość jest niewielka, ale dzięki temu można swobodnie rozglądać się na boki, fotografować, a nawet dostrzec szczegóły, które w normalnym pociągu umykają – samotne drzewa, małe stawy, zarośnięte rowy i odległe zabudowania gospodarstw.
Rytm jazdy, dźwięki i atmosfera w wagonach
Podczas przejazdu kolejką najbardziej zapada w pamięć specyficzny rytm jazdy – regularny stukot kół, delikatne kołysanie i charakterystyczne szumy, które składają się na dźwiękowy pejzaż tej podróży. W wagonach, zwykle prostych, drewnianych lub metalowych, panuje atmosfera lekkiego pikniku: ludzie rozmawiają, pokazują sobie widoki za oknem, dzieci z ciekawością wyglądają przez otwarte okna lub drzwi. Jeśli na czele składu jedzie parowóz, chórem dołącza do tego syk pary i krótki gwizd, który brzmi zupełnie inaczej niż dźwięki nowoczesnych lokomotyw. Wrażenie robi też fakt, jak blisko jest się całej tej maszynerii – z otwartego okna można niemal dotknąć powietrza, które pachnie mieszaniną dymu, smaru i zapachu pól. Kiedy pociąg zwalnia przed niewielkim mostkiem lub przejazdem, w wagonach na moment zapada cisza, jakby wszyscy wsłuchiwali się w to, co dzieje się na zewnątrz – to chwile, w których najlepiej czuć, że podróż kolejką to coś więcej niż zwykły przejazd z punktu A do B.
Przystanki i mini‑stacje po drodze
Na trasie z Białośliwia do Kocika Młyna i Pobórki znajdują się niewielkie przystanki i mini‑stacje, które przypominają o pierwotnej funkcji kolejki: obsłudze rozproszonych miejscowości i majątków. Dziś często są to skromne peroniki, czasem tylko oznaczone tabliczką z nazwą, czasem z niewielkim budyneczkiem czy wiatą. Gdy pociąg zatrzymuje się, widać, jak intensywnie była kiedyś wykorzystywana ta linia – wokół rozciągają się pola i zadrzewienia, a jednak wyraźnie czuć, że to miejsce, gdzie kiedyś wsiadało i wysiadało wielu ludzi. Przy części przystanków organizowane są krótkie postoje, podczas których można wyjść, przeciągnąć się, zrobić kilka zdjęć i spojrzeć na kolejkę z boku, podziwiając jej smukłą sylwetkę na tle krajobrazu. Taki postój zmienia dynamikę wycieczki – z samej jazdy robi się seria małych scen, które później układają się w spójną opowieść złożoną z torów, wagonów i wiejskich pejzaży.
Życie kolejki – imprezy, wolontariusze, klimat
Zloty miłośników i okolicznościowe wydarzenia
W kalendarzu Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej szczególne miejsce zajmują zloty miłośników kolei wąskotorowych oraz imprezy związane z jubileuszami istnienia kolejki. W czasie takich wydarzeń stacja w Białośliwiu zamienia się w prawdziwe miasteczko kolejowe, w którym dzieje się bardzo dużo naraz: przyjeżdżają gościnne lokomotywy z innych kolejek, pojawiają się stoiska z kolejowymi gadżetami i pamiątkami, odbywają się przejazdy specjalne. Widok kilku parowozów stojących obok siebie, z dymem unoszącym się nad stacją, należy do tych obrazów, które zostają w głowie na długo. W takich dniach między torami krąży tłum ludzi z aparatami, dzieci wpatrują się w maszyny z otwartymi ustami, a głośne rozmowy i śmiech mieszają się z dźwiękami gwizdków i syren. To najlepszy moment, by zobaczyć kolejkę w pełnej krasie: z maksymalnie wykorzystanym taborem, pełnymi wagonami i atmosferą kolejowego święta, której nie da się odtworzyć przy zwykłych, weekendowych kursach.
Rola Towarzystwa i praca wolontariuszy
Cały współczesny fenomen Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej nie istniałby bez ludzi, którzy postanowili poświęcić swój czas, siły i umiejętności na ratowanie tego miejsca. Członkowie Towarzystwa Wyrzyska Kolejka Powiatowa to mieszanka pasjonatów: część z nich ma kolejarskie doświadczenie, inni są mechanikami, stolarzami, elektrykami, a jeszcze inni po prostu uczą się wszystkiego w praktyce. Widać ich na stacji nie tylko w czasie przejazdów, ale przede wszystkim w dni, gdy turyści rzadko zaglądają – wtedy toczą się prace torowe, remonty wagonów, malowanie, konserwacja i dziesiątki drobnych czynności, dzięki którym kolejka może bezpiecznie wozić pasażerów. W rozmowach z nimi czuć, że to nie jest hobby na kilka weekendów, tylko wieloletni projekt, który urósł do rangi ważnej części życia. To dzięki ich zaangażowaniu Białośliwie nie jest kolejnym miejscem z zarastającymi torami, ale działającą stacją, do której wracają zarówno turyści, jak i mieszkańcy okolicy.
Informacje praktyczne – bilety, dojazd, sezon
Sezonowość i planowanie wizyty
Kolejka nie kursuje przez cały rok, dlatego planując wycieczkę do Białośliwia, warto pamiętać o sezonowości i dopasować termin do rozkładu jazdy. Zazwyczaj regularne przejazdy odbywają się w sezonie letnim, w wybrane dni tygodnia, przede wszystkim w niedziele oraz podczas specjalnych wydarzeń. To oznacza, że najlepiej jest zarezerwować sobie właśnie weekend, kiedy prawdopodobieństwo spotkania kursującego składu jest największe. W pozostałych miesiącach roku stacja nie zamiera całkowicie, ale wtedy dzieje się głównie „od zaplecza” – prace konserwacyjne, przygotowania do kolejnego sezonu, remonty. Przy planowaniu wizyty rozsądnie jest z wyprzedzeniem sprawdzić najnowsze informacje w internecie, bo rozkład bywa aktualizowany, pojawiają się kursy dodatkowe, a w razie złej pogody lub innych zdarzeń niektóre przejazdy mogą zostać odwołane.
Praktyczne podsumowanie dla odwiedzających
Do Białośliwia najwygodniej dotrzeć samochodem z Piły lub Wyrzyska, korzystając z głównych dróg regionu; w okolicy stacji dostępne są miejsca parkingowe oraz przystanek autobusowy obsługiwany przez lokalne linie. W sezonie letnim kolejka kursuje zwykle w niedziele, oferując kilka kursów dziennie na trasie z Białośliwia do Kocika Młyna i Pobórki, a okazjonalnie także dalej – rozkład jazdy jest publikowany w internecie i na tablicach informacyjnych przy stacji. Bilety kupuje się na miejscu, a ich ceny są dostosowane do rodzinnych wyjazdów, z przewidzianymi zniżkami oraz bezpłatnymi lub tańszymi przejazdami dla najmłodszych dzieci. Na terenie stacji warto mieć wygodne buty, bo oglądanie całego założenia wymaga chodzenia po torach, nasypach i nie zawsze idealnie równych ścieżkach. Dobrym pomysłem jest też zabranie czegoś do picia i przekąsek, zwłaszcza jeśli planowany jest udział w dłuższym przejeździe lub imprezie specjalnej, podczas której łatwo stracić poczucie czasu między kolejnymi atrakcjami.
Podsumowanie
Wyrzyska Kolejka Powiatowa i stacja wąskotorowa w Białośliwiu to miejsce, w którym historie z podręczników i albumów o kolei nagle stają się namacalne – można je usłyszeć, dotknąć, a nawet poczuć w postaci delikatnego kołysania wagonu. To nie jest klasyczny skansen, w którym wszystko ogląda się zza sznurka, ale żyjący organizm: tory, po których wciąż jeżdżą pociągi, lokomotywy, które nadal pracują, i ludzie, którzy z prawdziwą pasją opiekują się całą tą infrastrukturą. Stacja na trzech poziomach, rozległe zaplecze techniczne, fotogeniczne bocznice oraz trasa przecinająca nadnoteckie krajobrazy sprawiają, że każdy przejazd zamienia się w małą podróż w czasie. To atrakcja, która pokazuje inną twarz powiatu pilskiego i Krajny – nie tylko lasy, jeziora i spokojne wioski, ale także przemysłowy, kolejowy rodowód regionu. W pamięci po wizycie zostaje nie tylko widok pociągu znikającego między pagórkami, ale przede wszystkim poczucie, że w Białośliwiu udało się uchronić przed zapomnieniem fragment świata, który w wielu innych miejscach istnieje już tylko na starych fotografiach.
